Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Politechnika Łódzka Uniwersytet Medyczny w Łodzi Uniwerytet Łódzki

Jacek Sobczak

Wywiad z panem Jackiem Sobczakiem, notariuszem, właścicielem kancelarii notarialnej w Konstantynowie Łódzkim przy Pl. Kościuszki.

Dzień dobry. Nazywam się Klaudia, a to moja koleżanka Angelika. Obie chodzimy do Liceum Ogólnokształcącego im ks. Kardynała St. Wyszyńskiego Prymasa 1000-lecia w Konstantynowie Łódzkim. Kontynuując cykl wywiadów przeprowadzanych ze znanymi absolwentami z okazji jubileuszu 60-lecia naszej szkoły, chciałybyśmy zadać kilka pytań , pytań o wspomnienia z okresu, kiedy uczęszczał pan do naszego liceum.

W jakich latach to było?

Do liceum w Konstantynowie Łódzkim uczęszczałem w latach 1985-89, czyli w tym roku mija ćwierć wieku od zakończenia mojej edukacji w szkole średniej.

Jak Pan wspomina tamten okres czasu?

Jacek Sobczak 1Bardzo sympatycznie, miło. Są to świetne lata, kiedy człowiek wchodzi w dorosłość. Szkoła średnia jest to okres, w którym pomimo  wytężonej nauki zwłaszcza przed maturą, beztroski jak również okres wspólnych wycieczek, rajdów, spotkań, osiemnastek. Po latach to się wspomina z wielką nostalgią, ponieważ te wszystkie lata w życiu dorosłym nie wrócą, codzienne obowiązki, praca, rodzina, dom. Chciałoby się czasami jeszcze w jakiś sposób zaszaleć tą młodzieńczością. Kiedyś człowiek miał naście lat a teraz już nie wypada.

Które zdarzenie z czasów szkolnych wywołuje na Pana twarzy uśmiech?

Nie ma jakiegoś jednego, konkretnego zdarzenia, ale wiele jest takich sytuacji które miło wspominam, kiedy do nich wracam myślą po latach. Bardzo pozytywnie wspominam mojego pierwszego wychowawcę Pana Kozarka, który był kiedyś dyrektorem zespołu szkół ogólnokształcących i miał po raz pierwszy wychowawstwo, które otrzymał tuż przed emeryturą. Był moim wychowawcą przez 2 lata. Kiedyś chodziliśmy do liceum cztery lata i bardzo miał takie podejście, jak teraz oceniam z punktu widzenia osoby dorosłej,  bardzo pragmatyczne i życiowe. Pamiętam takie zdarzenie w pierwszej klasie, Pan Kozarek uczył fizyki, czyli przedmiotu, trudnego zwłaszcza dla humanistów. Na jednej z lekcji odpytywał naszą koleżankę z Łodzi, która, nawiasem mówiąc, była kompletnie „ zielona”. Spojrzał na nią z politowaniem i powiedział mniej więcej tak: ,,Jesteś ładna. potrafisz gotować, dasz sobie rade w życiu. Co ty robisz w tym liceum? Powinnaś znaleźć sobie fajnego kawalera, a nie męczyć się w tej klasie.” Efekt był taki, że dziewczyna zaczęła się pilnie uczyć. Historia ta uświadomiła nam jedną rzecz. Nasz wychowawca miał podejście bardzo praktyczne i jeżeli ktoś miał złą ocenę z zajęć praktycznych, czy wychowania fizycznego, to traktował to z uśmiechem na twarzy. Mówiąc: ,, Dwójka z wychowania fizycznego- no bez przesady. W życiu będą inne problemy.’’ Podchodził do tego z takim luzem i to mi się podobało, bo uzmysłowił nam, że w późniejszym życiu będą inne, poważniejsze problemy. Dla nas to się wydawało, że praca klasowa, egzamin to są jakieś wielkie schody, ale to jest nic w porównaniu z tym co później człowieka w dorosłości może spotkać. Ponadto miło wspominam polonistkę Panią Franciszkę Maślennik, która była moją wychowawczynią przez kolejne dwa lata. Jej podejście do nauczania tego przedmiotu sprawiło, że język polski nie sprawiał mi problemów, zacząłem tez bardziej patriotycznie patrzeć na kwestie naszego kraju, literaturę. Pani profesor podkreślała te elementy narodowe, polskie, kiedy omawialiśmy jakieś lektury. Pozytywnie wspominam również Pana Eugeniusza Workerta nauczyciela historii, który można powiedzieć, przez całe życie uczył mnie tego przedmiotu, ponieważ edukował mnie i w podstawówce i w liceum. Szkoła średnia znajdowała się na ulicy Sadowej i była bezpośrednio połączona ze szkołą podstawową.  Panu Workertowi dużo zawdzięczam jeśli chodzi o przygotowanie na studia, bez problemu zdałem na prawo. Ciepło też mogę się wypowiedzieć o wielu innych pedagogach, ale też fajne podejście do życia miała Pani Marianna Łaska nauczycielka matematyki, która była jednocześnie opiekunką samorządu uczniowskiego. Bardzo się angażowałem w życie szkoły, byłem przewodniczącym samorządu szkolnego i redagowałem gazetkę szkolną. Byłem trochę takim młodym, ambitnym i skłóconym w pewien sposób z dyrekcją liceum, gdyż to była połowa lat osiemdziesiątych, Dyrektorem był Pan Mieczysław Kołosowski, który miał poglądy czysto lewicowe a ja wychowany w duchu prawicowym i wtedy w działalności samorządu zdarzało się niekiedy, że pokazywałem tę inność. Byłem dobrym uczniem, więc nauczyciele czasem mnie bronili , gdy w moich wypowiedziach odważyłem się powiedzieć wprost, że pan dyrektor pozwala zorganizować dyskotekę w szkole socjalistycznej młodzieży polskie,j a samorządowi szkolnemu zabrania.

Czy klasa była według Pana zgrana?

Klasa była dość zgrana, można powiedzieć, że były tak trzy grupy w ramach klasy. Najlepiej to było widać po osiemnastkach kiedy to odwiedzaliśmy się wzajemnie. Z niektórymi koleżankami i kolegami z klasy mam do dziś kontakt, może nie codzienny ale dość częsty. Zdarza mi si, ze względu na funkcje jaką pełnię, że czasami przychodzą do mnie z jakimiś problemami prawnymi, albo ja kontaktuję się z nimi w sprawach zawodowych. Większość osób z mojej klasy skończyło wyższe uczelnie, co dobrze świadczy o poziomie nauczania w liceum w Konstantynowie Łódzkim. Jestem dumny z tego, że chodziłem do tej szkoły. Nigdy w trakcie studiów, aplikacji, czy pracy w sądzie nie wstydziłem się tego, że swoją edukację i podstawową oraz średnią miałem w Konstantynowie. Dla niektórych Konstantynów kojarzy się z taką prowincjonalnością, co jest nie prawdą. Poziom nauczania był bardzo wysoki i wszystko zależy od chęci ucznia. Jeśli ktoś chce się uczyć i widzi jakieś perspektywy dla siebie, dąży do jakiegoś celu to go osiągnie. Natomiast jak szkołę traktuje sobie swobodnie i nie posiada perspektyw życiowych to choćby to była najlepsza szkoła to i tak ma mizerne szanse na osiągnięcie czegoś oraz znalezienie ciekawej pracy.

Jakie było kryterium naboru do Liceum?

Nie było szczególnych egzaminów. Pamiętam, że po zakończeniu ósmej klasy był jakiś egzamin, ale ponieważ byłem dobrym uczniem bez problemu dostałem się do liceum. Nie było jakiejś specjalnej selekcji. Dla mnie było naturalne, że jeżeli mieszkam w tym mieście, mam tu znajomych, chodzę tu do podstawówki to będę uczęszczał również tu do liceum. Żywię nadzieję, że szkoła średnia w Konstantynowie będzie istnieć oraz mieć taki poziom, że uczniowie chętnie będą się w nim uczyć. Mam sam czwórkę dzieci i chciałbym żeby któreś z nich skończyło to liceum.

Czy były organizowane jakieś uroczystości, wycieczki, wyjścia do kin oraz teatrów?

Sporo było różnych oficjalnych apeli, uroczystości związanych z obchodami różnych świąt. Pamiętam, że brałem udział w licznych akademiach, występach patriotycznych, ponadto mieliśmy możliwość wyjazdów na różne rajdy, które bardzo integrowały. Poznawaliśmy też nauczycieli z zupełnie innej strony, niż na co dzień w szkole.

Jakieś interesujące zdarzenie z wycieczki, które zapadło Panu w pamięci?

Pamiętam, że kiedyś na kilkudniowym rajdzie w górach był zorganizowany konkurs historyczny i oczywiście ja brałem w nim udział. Nawet jakąś nagrodę otrzymałem, ale wcześniej moja grupa odjechała beze mnie, nawet tego nie zauważyłem, ponieważ tak byłem zaaferowany konkursem. Pomimo tego, że miałem siedemnaście lat, to wiedziałem w jakim kierunku jadą oraz do jakiego miasta. A ponieważ pociągu nie było, wsiadłem do autobusu i zdążyłem dogonić pociąg z moją grupą. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Jak wyglądała wówczas studniówka?

Organizowana była na sali gimnastycznej i miała swój klimat, ponieważ sami przystrajaliśmy salę, wymyślaliśmy stroje na część kabaretową i była taka specyficzna atmosfera. Najlepsza restauracja nie oddaje tego klimatu. Brałem też udział w części artystycznej studniówki, grałem starą przekupkę.

To ciekawe – pan- przekupką.

Czy chciałby Pan jeszcze coś dodać?

No dużo by można opowiadać, wspominać, ale myślę, że to co najważniejsze, to już wszystko. Dziękuję.

Dziękujemy bardzo za wywiad. Do widzenia.

Prognoza pogody dla miasta:

.