Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Politechnika Łódzka Uniwersytet Medyczny w Łodzi Uniwerytet Łódzki

Dobromir Dymecki

Wywiad z Dobromirem Dymeckim - aktorem Teatru Narodowego w Warszawie

 

Dobromir Dymecki 1

W jakich latach był Pan uczniem LO?

w latach 2000-2004

Jak Ten czas zapisał się w Pańskiej pamięci?

Bardzo dobrze, wiele sie wtedy działo. Mam wiele sentymentu dla tamtego okresu, dla tego szaleństwa i i wolności. To jest fajny okres gdyż jest się już prawie dorosłym, a nie ma się obowiązków dorosłego człowieka.

Jakie zdarzenie z tamtych czasów wywołuje do dziś Pański uśmiech?

Wiele jest takich zdarzeń w większości są niecenzuralne wiec nie będę o nich opowiadał, ale wciąż bawią mnie te kapcie które musieliśmy nosić na zmianę zamiast butów, wyglądało to dosyć kuriozalnie. Było przynajmniej egzotycznie.

Jakie były wtedy kryteria naboru do naszego LO?

Nie pamiętam już dobrze, ale zdaje się ze dwa egzaminy pisemne: z matematyki i języka polskiego

Który z nauczycieli najbardziej zapisał się w Pana pamięci?

Z pewnością jest to nasza wychowawczyni pani Irena Jasińska, teraz z perspektywy czasu podziwiam ją za wyrozumiałość i cierpliwość dla idiotyzmów, które przychodziły nam do głowy. Miała z nami świetny kontakt, mieliśmy do niej dużo zaufania.

Czy klasa, do której Pan uczęszczał była zgrana?

Trzymaliśmy się razem od pierwszych dni, chodziliśmy grupami żeby nas nie kocili. Dużo czasu spędzaliśmy razem, nawet ten poza szkolny. Wiele było indywidualności więc nieraz dochodziło do starć i kłótni ale mimo to zawsze się jakoś dogadywaliśmy.

Jak wspomina Pan studniówkę?

Studniówka jak studniówka, odbyłą się w restauracji Belweder. Rozpoczęła się klasycznie -polonezem, potem był program studniówkowy, w którym parodiowałem dyrektora, za co się na mnie podobno obraził. A potem zabawa do białego rana, z której jak wiadomo nikt za wiele nie pamięta.

jak wyglądało wtedy życie szkoły? (np. wycieczki, konkursy, wigilie etc.)

Pamiętam tylko, że kiedy pojechaliśmy na pierwszą wycieczkę klasową, to okazało się że jedna dziewczyna ma, mmm …problem (uśmiech). Później tradycja wycieczek upadła i już nie jeździliśmy. W konkursach brałem udział, raz nawet się otarłem o indeks na politechnikę. A wigilie to były takie nasze małe rodzinne święta, zawsze dawaliśmy sobie prezenty. Oczywiście wcześniej było losowanie kto komu daje.

Czy chciałby Pan dodać coś od siebie?

Nie, to chyba wszystko.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję również.

Prognoza pogody dla miasta:

.