Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Politechnika Łódzka Uniwersytet Medyczny w Łodzi Uniwerytet Łódzki

Jagoda Korczyńska-Bednarek

Dobrze wykorzystany czas

Z absolwentką Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego Prymasa

1000-lecia w Konstantynowie Łódzkim, konstantynowianką - dr Jagodą Kroczyńską-Bednarek, lekarzem medycyny, specjalistą pulmonologii, pracownikiem Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, rozmawia uczennica Klaudia Stoińska.

W jakich latach była Pani uczennicą liceum?

- Zaczynamy od bardzo trudnego pytania. W 1986 roku zdawałam maturę, były to więc lata 1982-86.

A gdzie wtedy znajdowała się szkoła?

- Wtedy była przy ul. Sadowej na piętrze budynku Szkoły Podstawowej nr 5.

Jak ten czas Pani zapamiętała?

- Bardzo miło i beztrosko. Z pewnością lata spędzone w liceum to jeden z najfajniejszych okresów. W moim życiu, to czas prawdziwych, bezinteresownych przyjaźni, wielogodzinnych „pogaduszek” z koleżankami, niezapomnianych wycieczek i wypraw plenerowych. I chociaż studia były bardziej bogate w znaczące dla mnie wydarzenia, to szkoła średnia na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Jakie zdarzenie z czasów liceum przywołuje Pani uśmiech?

- Bal maturalny, a przede wszystkimi przedstawienie poprzedzające oficjalną część zabawy, przygotowane przez uczniów.

Jak wyglądał wtedy bal maturalny?

- Sam bal, jak dziś zaczynał się wspólnym polonezem i trwał do rana, ale odbywał się na terenie szkoły, a nie w wynajętym lokalu. W przypadku moimi moich rówieśników była to sala gimnastyczna, którą na czas zabawy zmieniliśmy w „jaskinię” obkładając jej ściany i sufit pogniecionymi papierami. Zabawę poprzedził występ przygotowany przez maturzystów. Były to dialogi i skecze przypominające szczególne wydarzenia szkolne i naśladujące najbardziej charakterystyczne zachowania profesorów, pozwalające ich identyfikować bez nazwisk. Po prostu chwila dobrej zabawy wywołująca uśmiech na twarzach zarówno uczniów, jak i nauczycieli.

Jak wtedy wyglądały kryteria naboru do liceum?

- Kluczowy był wynik egzaminu pisemnego, którego zresztą nigdy nie poznałam. Pamiętam pytania opisowe i zadania z podstawowych przedmiotów. Ja wybrałam klasę o profilu biologiczno-chemicznym, więc pewnie musiałam zdawać test sprawdzający wiedzę z tych właśnie przedmiotów, ale nie mogło to być trudne, bo nie pamiętam szczegółów.

Jak Pani wspomina klasę? Była zgrana czy niezbyt?

- Bardzo zgrana, tak mi się wydaje. Jak w każdej klasie były grupy bliskich przyjaciół i osób mniej lubianych. Ja miałam grono kilku serdecznych koleżanek, z którymi pozostaję w przyjaźni nadal. Z większością kolegów nie mam obecnie żadnego kontaktu, ale sądzę, że gdybyśmy się spotkali mielibyśmy, o czym rozmawiać i co wspominać.

Czyli utrzymuje Pani kontakt ze znajomymi z liceum?

- Tak utrzymuję. Klika lat po maturze zorganizowaliśmy spotkanie wszystkich uczniów, na które zaprosiliśmy wychowawcę klasy. Było bardzo miło. Takich oficjalnych spotkań jest oczywiście mało. Praca i obowiązki pozazawodowe nie pozwalają na częste odwiedzanie się, dlatego jeśli to możliwe szukamy innych okazji do spotkań tj. bal karnawałowy czy noworoczny lub piknik majówkowy.

Jak Pani wspomina swojego wychowawcę?

- Moim wychowawcą była pani Zofia Niewiadomska. Wspaniały pedagog i oddany opiekun klasy. Profesjonalistka pod każdym względem. Osoba, która potrafiła zachęcić do nauki nawet uczniów mniej zainteresowanych przedmiotem, a takich jak ja, lubiących biologię mobilizowała do poszerzania wiedzy poza program szkoły średniej. Przed egzaminem na studia medyczne miałam okazję sprawdzenia swoich umiejętności z biologii rozwiązując test dla studentów pierwszego roku. Pamiętam, że wprawiłam wtedy w zdumienie autora testu, który był zaskoczony znajomością przedmiotu.

Czy nauczyciele, którzy Panią uczyli jakoś wpłynęli na to, w jakim kierunku dalej się Pani kształciła czy idąc do liceum miała Pani już określone cele?

- Wszystkich nauczycieli dobrze wspominam i cenię, ale żaden z nich nie mógł wpłynąć na moje decyzje dotyczące przyszłości i zawodu. Idąc do liceum już wiedziałam, że chcę zostać lekarzem. Dlatego też wybrała klasę biologiczno-chemiczną.

Jak wyglądało w tamtych latach życie szkoły? Czy były organizowane konkursy, uroczystości, wycieczki?

- Pamiętam akademie szkolne i konkursy z okazji różnych rocznic tj. Dzień Niepodległości itp. Wycieczki klasowe były, ale niezbyt często. Natomiast sporo czasu poświęcano wtedy aktywności sportowej. Zachęcano nas do uczestnictwa w zawodach szkolnych i międzyszkolnych, a także biegach orientacyjnych i poświęconych pamięci znanych osób, w których ważny był nie wynik, ale sam udział. Do dziś mam pamiątki takich wydarzeniach.

Czy chciałby Pan dodać od siebie kilka słów o liceum?

- Moim zdaniem szkoła średnia odgrywa ważną rolę w życiu młodego człowieka, kształtuje jego charakter, osobowość i rozwija perspektywy na przyszłość. Dla wielu to okres kluczowych decyzji, od których zależy, jakimi będziemy rodzicami, pracownikami i przede wszystkim - ludźmi. Start w dorosłe życie. I chociaż liceum konstantynowskie było i jest mniej znane ,a w rankingach szkół średnich nie zajmuje znaczącej pozycji to spełniało taką właśnie rolę. Zaangażowanie i profesjonalizm kadry szkolnej pomagały uczniom bez trudu spełniać swoje marzenia i realizować postawione cele. Natomiast fakt, że szkoła przyciągała głównie młodzież pochodzącą z Konstantynowa i okolic wpływało pozytywnie na atmosferę i kontakty między uczniami. Tak jak powiedziałam, dla mnie lata spędzone w liceum w Konstantynowie Łódzkim to dobrze wykorzystany czas.

Dziękuję za rozmowę.

Prognoza pogody dla miasta:

.