Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Liceum Ogólnokształcące w Konstantynowie Łódzkim Politechnika Łódzka Uniwersytet Medyczny w Łodzi Uniwerytet Łódzki

Krystyna Opara

Wywiad z panią Krystyną Oparą - p.o dyrektora Centrum Sportu i Rekreacji w Konstantynowie Łódzkim

Dzień dobry. Nazywam się Kamil Węziak, a to moja koleżanka Edyta Gławenda. Oboje chodzimy do Liceum Ogólnokształcącego im. Ks. Kardynała St. Wyszyńskiego Prymasa 1000-lecia w Konstantynowie Łódzkim. Kontynuując cykl wywiadów przeprowadzanych ze znanymi absolwentami z okazji jubileuszu 60-lecia naszej szkoły, chcielibyśmy zdać pani kilka pytań o wspomnienie z okresu, kiedy uczęszczała pani do naszego liceum. Krystyna Opara

W jakich latach to było?

W latach 1974-1978

A pamięta pani kto był pani wychowawcą?

Pani profesor Maślennik.

A jak pani wspomina tamten okres?

Tamten okres to były dla Was czasy bardzo mocno już historyczne, szkoła wtedy była takim jakby centrum myśli, inteligencji i kultury. Ponieważ rodzice nie mieli samochodów, szkoła organizowała wszelkie przejawy życia kulturalnego: wyjazdy do teatrów, na koncerty itp. Bardzo dużo wtedy czytaliśmy, biblioteka była wyposażona w nowości wydawnicze, bo i książka była wtedy towarem deficytowym. Nie było niczego więcej tylko dwa programy w telewizji, które zresztą były bardzo mocno okrojone i ocenzurowane. W związku z tym tak naprawdę, w porównaniu ze współczesnymi czasami, mieliśmy życie dosyć mocno ograniczone. Szkoła zatem była placówką oświatową, kulturalną i wychowawczą w jednym. Żeby uzmysłowić wam, z jakimi problemami się borykaliśmy, to podam przykład : jeśli ktoś, gdzieś załatwił materiał, tkaninę, to cała klasa była później ubrana w jednakowe fartuchy- jednakowego koloru, ponieważ w sklepach nie było wtedy niczego. Nie można było sobie iść do sklepu i kupić co się chce. Pamiętam otwarcie sklepu Juventus, który można porównać trochę do dzisiejszej Manufaktury, czy do innej galerii handlowej. Z całej Polski przyjeżdżali tutaj ludzie , bo były sprzedawane pierwsze polskie dżinsy. Dla was to jest w tej chwili rzecz zupełnie obca. Nie wiecie jak to było przed erą marketów, telefonów komórkowych i komputerów. To życie było bardzo mizerne. 

A jakie było kryterium naboru do liceum?

Wtedy w liceum były dwie klasy i te klasy starczały na potrzeby lokalne. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie jak to było, ale musiało być świadectwo w miarę dobre, bo nie było żadnych egzaminów, przyjęcie tylko na podstawie ocen. No, ja nie miałam samych piątek, nie było tu uczniów takich samych super zdolnych.

Krystyna Opara - klasaA jakie zdarzenie z czasów szkolnych wywołuje na pani twarzy uśmiech?

Powiem tak, nasza klasa to była klasa „B”, klasa ogólna o kierunku humanistycznym. My byliśmy, w odróżnieniu od klasy „A”, nie do końca nastawieni na naukę, lecz na różne wygłupy, także mamy ich dużo w swojej historii. Na pewno nie było z nami łatwo. Szczęściem dla nas, wyrośliśmy wszyscy na porządnych ludzi.

Czyli klasa była zgrana?

Klasa była zgrana, przyjaźnie do tej pory przetrwały, w znacznej części spotykamy się prywatnie.

A nauczyciele? Byli tacy, których uczniowie darzyli szczególną sympatią lub też tacy bardzo wymagający?

No na pewno był wtedy inny stosunek do nauczycieli, bo mówimy o okresie czterdziestu kilku lat wstecz, więc nauczyciel i w domu rodzinnym i przez nas był traktowany z dużym szacunkiem. Z resztą to byli często nauczyciele dużo starsi od nas, więc siłą rzeczy to były naprawdę autorytety z ciekawą historią osobistą . Na przykład, pan Antoni Chalimowski, nauczyciel fizyki, który żyje do tej pory i jest już w bardzo zaawansowanym wieku, przeszedł ciężką historię rodzinną w związku z wojną. To były osoby, które znaczyły dla nas wiele, bo swoim życiem udowadniały że są kimś. Na pewno był stosunek taki bardziej formalny, teraz nauczyciele młodzi skracają trochę ten dystans. Natomiast trzeba było się uczyć i zdarzały się oceny bardzo dobre, ale też nie było litości, zdarzały się pogromy.

Byli też tacy mniej wymagający, ale kończyło się to tym, że i tak zaległości trzeba było nadrobić. Takim profesorem był pan Ryszard Prokop, który po prostu bardzo łatwo dawał się zwieść na manowce; wiedzieliśmy jakie ma zainteresowania i łatwo było wciągnąć go w rozmowę na temat szachów, a lekcja była zadawana do domu. I wtedy było ciężko samemu robić zadania, jeśli lekcji na ten temat nie było. Ale działał też system pomocy i koleżanki, które się uczyły bardzo dobrze z matematyki-pomagały.

Więc niektórych nauczycieli było łatwo namówić, a innych nie było mowy. Pani Burska, profesor od chemii była osobą bardzo wymagającą. Od razu były postawione warunki, bariery, żeby człowiek wiedział - nie uczysz się- nie masz szansy na żadne kombinowanie.

Сzy były organizowane jakieś uroczystości, wycieczki, wyjścia do kin oraz teatrów?

Oczywiście były. To był jeszcze czas komunizmu, więc wszelkie uroczystości związane z różnymi świętami, typu rewolucja październikowa i inne, o których wy już szczęśliwie nie musicie się uczyć, były jak najbardziej obchodzone. Były apele, występy artystyczne i cały szereg różnych okazji, które były świętowane.

Czy jest jakieś interesujące zdarzenie z tamtych lat, które szczególnie zapadło Pani w pamięć?

Nie mogę powiedzieć, jest to ocenzurowane, ale mogę powiedzieć, że np. w szatniach było centrum największych wygłupów. Wszyscy tam wtedy szaleliśmy, no po prostu młodzież ma swoje zabawy i musi z tego wyrosnąć. Wtedy nie było inaczej niż teraz.

Czy chciałaby Pani coś jeszcze od siebie dodać, a może coś przekazać obecnym uczniom?

W chwili obecnej wszyscy Wam mówią, żebyście się uczyli, a ta nauka dla Was nie jest już tak cenna jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu, albo jeszcze wcześniej kiedy nauka była zabroniona, albo dziewczyny nie mogły się uczyć, prawda? Więc apeluję do was, uczcie się, bo to jest inwestycja w siebie. Uczcie się nie tylko faktów, czyli takiej wiedzy rzeczowej, ale uczcie się myśleć, uczcie się samodzielności, kreatywności, dużo czytajcie, bo to rozwija wyobraźnię i pozwala potem sobie radzić w życiu. Zdobycie jakiegoś zawodu nie gwarantuje w dzisiejszych czasach, że ten zawód się utrzyma, a my musimy sobie jakoś w życiu poradzić.


Dziękujemy bardzo za wywiad. Do widzenia.

Prognoza pogody dla miasta:

.